Ślub i wesele po swojemu

Znacie te przedślubne dramaty, kiedy okazuje się, że wasza wizja tego dnia znacząco różni się od wizji waszych rodziców? Rozpoczyna się prawdziwa walka: każdy chce przeforsować swoje pomysły, a Młoda Para zastanawia się, czy ma tu jeszcze cokolwiek do powiedzenia. Można tego uniknąć, nie łamiąc serc rodziców, a jednocześnie wybierając tylko te elementy ceremonii, które w pełni wam pasują.

Zapraszamy na relację ze ślubu autorki, która nie bała się postawić na swoim, a ślub i wesele uczyniła najwspanialszym, bo własnym, wspomnieniem w życiu.

Samochód

Nie jechaliśmy do ślubu limuzyną ani wymyślnie ozdobionym pojazdem, tylko własnym samochodem. Jesteśmy do niego przywiązani, bardzo go lubimy i naszym zdaniem jest wystarczająco ładny, żeby towarzyszyć nam w takiej chwili. Nie zasypaliśmy maski sztucznymi kwiatkami czy balonikami, bo takie rozwiązania nigdy nam się nie podobały. Ograniczyliśmy się tylko do eleganckich kokardek na klamkach.

Kwiaty i dekoracje w kościele

Braliśmy ślub w bazylice ojców dominikanów w Krakowie. Uznaliśmy, że kościół sam w sobie jest tak piękny, że nie trzeba go dodatkowo ozdabiać. Co więcej, mieliśmy uzasadnione wątpliwości, czy papierowe kokardy będą się dobrze prezentować na ławkach zabytkowej bazyliki. Nasze mamy zadbały o to, by przy ołtarzu stanęły dwa duże bukiety białych tulipanów. To była jedyna dekoracja kościoła. Wyszło pięknie.

Kamera

Uznaliśmy, że po film z wesela sięgniemy może kilka razy w życiu, a obecność kamery na ślubie będzie nas stresować i rozpraszać. Postawiliśmy więc na świetnego fotografa, czego nie żałujemy. Sam ślub nagrali nasi znajomi, a my z tego materiału zmontowaliśmy film, który w dyskretny sposób pokazuje to, co najważniejsze.

Tłuczenie kieliszków

Nigdy nie podobał się nam ten obrzęd. Wierzyliśmy, że i bez niego po ślubie szczęście będzie nam sprzyjać, dlatego nie widzieliśmy powodu do marnowania szkła. Wznieśliśmy z gośćmi pierwszy toast i grzecznie odstawiliśmy kieliszki na tacę.

Wymyślny pierwszy taniec

Nie jesteśmy zawodowymi tancerzami. Nie chcieliśmy się stresować skomplikowanym choreograficznie pierwszym tańcem ani poświęcać czasu na ćwiczenie układu z zawodowcem. I tak pewnie nie wypadlibyśmy perfekcyjnie. Wybraliśmy piosenkę, która jest dla nas ważna, i zatańczyliśmy zupełnie normalnie. Być może wyglądało to nudno, ale dla nas to był czas na piękną i ważną rozmowę. A co najważniejsze – zero stresu.

Karmienie tortem

Na weselach, na których byliśmy, w uroczystym momencie krojenia tortu Para Młoda miała zwykle za zadanie nakarmić się wzajemnie pierwszym kawałkiem ciasta. Mój mąż to typ silnego i zdecydowanego mężczyzny i nie wyobrażam sobie, że kiedykolwiek pozwala mi się czymś nakarmić. Czemu mieliśmy robić coś, co jest dla nas nienaturalne, do tego na oczach rodziny i przyjaciół? Ostatecznie więc każdy sam zjadł swój kawałek.

Rzucanie bukietem

Wielokrotnie byliśmy świadkami tego, jak rzucony przez Pannę Młodą bukiet lądował na ziemi, bo dziewczyny uciekały zamiast o niego walczyć. Doszliśmy do wniosku, że ta zabawa najwidoczniej nie jest już lubiana. Dlatego podczas tradycyjnego obrzędu oczepin nie rzucaliśmy ślubnymi gadżetami, tylko w ostatniej chwili każde z nas wręczyło go osobie, której życzyło szybkiego znalezienia miłości.

Sposób, w jaki zorganizujecie wasz ślub i wesele, powinien zależeć od tego, co jest w tym dniu dla was najważniejsze. Zastanówcie się i wspólnie przedyskutujcie różne kwestie, a potem konsekwentnie podejmujcie poszczególne decyzje. To da wam nieocenioną wolność i pozwoli się nieskrępowanie cieszyć tymi niezwykłymi chwilami.

Magazyn Wesele 3/47/2017
Aleksandra Żak
www.slubpelenmilosci.pl

Zamknij

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies możesz określić w ustawieniach Twojej przeglądarki.

Trwa ładowanie obrazu...