Kenia - powrót do źródeł


Gdy po raz pierwszy przyjeżdżamy do Kenii, mamy wrażenie, że po długiej nieobecności w końcu wróciliśmy do domu. I rzeczywiście, jest to powrót do korzeni natury i człowieczeństwa. Według naukowców Wielki Rów, przecinający Kenię z północy na południe, jest właśnie kolebką ludzkości. Tutaj życie ludzi i zwierząt zdaje się toczyć niezmiennie od wieków na tle zapierającej dech scenerii bezkresnych sawann, lasów równikowych i ośnieżonych szczytów górskich. Kenia to połączenie pierwotnej dzikości z bogatą kulturą i żywiołową serdecznością jej mieszkańców.

Nad brzegiem oceanu

Kenia rozciąga się po obu stronach równika na wschodnim wybrzeżu Afryki. Jej piaszczyste plaże obmywają wody rozgrzanego Oceanu Indyjskiego. Co 6 godzin ocean cofa się, odsłaniając rafy koralowe i ukryte w nich życie oceanicznych głębin. W Kenii plaże są ogólnie dostępne. O każdej porze dnia można na nich spotkać miejscowych przewodników, proponujących swoje usługi, sprzedawców drewnianych rzeźb, biżuterii i pięknych, kolorowych tkanin. W niedzielne popołudnie przychodzą tu tłumy Kenijczyków z rodzinami i przyjaciółmi. Odświętnie ubrani, przechadzają się z godnością po piasku, niektórzy nawet nie wysiadają z samochodów, przyglądając się wybrzeżu zza opuszczonych szyb. Plaża to doskonałe miejsce do nawiązywania kontaktów i zaprzyjaźniania się z miejscowymi. Niemal każda napotkana osoba pozdrawia nas, krzycząc radośnie „Jambo!”. Większość, oczywiście, chce coś sprzedać, ale nie zawsze chodzi tylko o biznes. Dla nich ważna jest też sama przyjemność rozmowy, która daje możliwość poznania drugiego człowieka.

Fot. Renata Rychlik.

Fot. Renata Rychlik.

Fot. Renata Rychlik.


W drodze do Mombasy

Warto w towarzystwie miejscowego przewodnika wybrać się do Mombasy. Jeśli zamiast taksówki zdecydujemy się na matatu, poznamy specyfikę lokalnych podróży. Jaskrawo pomalowany minibusik, zatłoczony do granic możliwości, wypełnia zawsze hałaśliwa muzyka. Bileter, gdy nie ma już dla niego miejsca w środku, wisi na zewnątrz w otwartych drzwiach. Za każdym razem, gdy ktoś chce wsiąść lub wysiąść, stuka energicznie w blaszany dach pojazdu. Jest to jedyna sytuacja, gdy ci spokojni, mający zawsze czas Afrykanie ulegają gorączce pośpiechu, pokrzykując niecierpliwie „piri, piri!”. Po drodze do miasta mijamy ubogie, brudne przedmieścia, kobiety dźwigające na głowach kanistry z wodą, gromady mężczyzn czekających bezczynnie na pracę i grupki bawiących się dzieci. Niektórzy sprzedają cokolwiek z prowizorycznych kramów przysłoniętych workami. Inni ciągną w zastępstwie osła wozy przepełnione towarem. Trudno dociec, w jaki sposób utrzymują równowagę szczęśliwi posiadacze rowerów, biorąc pod uwagę wielkość przewożonych przez nich ładunków. Jeszcze inni toczą stare opony samochodowe. Będą z nich robić sandały dla siebie i na sprzedaż. W Mombasie przesiadamy się do tuk-tuka.

Fot. Renata Rychlik.

Fot. Renata Rychlik.

Fot. Renata Rychlik.


Mombasa – wrota Afryki

Położona na wyspie miejscowość nadal pozostaje jednym z głównych miast portowych Afryki, chociaż czasy jego świetności dawno minęły. Z lądem łączą go mosty i promy. Najsłynniejszy prom Likoni, na którym biała Masajka zakochała się w Lketindze, znajduje się przy terenach rekreacyjnych, zwanych przez mieszkańców Florydą. Jest to trawiasty obszar ze starymi baobabami oraz rozległym widokiem na port i wybrzeże. Do tradycji należy zrobienie sobie zdjęcia na Moi Avenue przy ogromnych słoniowych kłach. Zostały one wzniesione w 1953 roku dla uczczenie koronacji brytyjskiej królowej Elżbiety II i od tej pory stały się symbolem miasta. W architekturze Mombasy widać ślady historii i wpływy przybyszów ze wszystkich stron Afryki, Bliskiego Wschodu, Azji i Europy. Jednym z ważniejszych zabytków jest zbudowany przez Portugalczyków Fort Jezus oraz Stare Miasto. W tej chwili jest to opustoszała, zaniedbana dzielnica z wąskimi uliczkami. Stare kolonialne domy zdobią rzeźbione drewniane balkony i ciężkie drzwi ze wschodnią ornamentyką. Jak wszędzie w Afryce, ludzie spędzają cały czas na zewnątrz. Kobiety w kolorowych turbanach na głowie, siedząc w kucki, zmywają naczynia w plastikowych miskach. Inne właśnie przygotowują posiłek lub rozwieszają pranie w poprzek ulicy. Przechodniów jest tu niewielu. Prawdziwe życie miasta toczy się w nowszych dzielnicach, gdzie skupia się handel i rzemiosło. Gwarne, zatłoczone, pełne rozmaitych towarów, tworzą niepowtarzalną atmosferę wielokulturowego afrykańskiego miasta. W takim miejscu miło jest na chwilę usiąść z miejscowymi, popijając kawę z kardamonem – nawet jeśli jest serwowana w obtłuczonym kubku.

Na tropie dzikich zwierząt

Jedną z największych atrakcji Kenii są parki narodowe. Najsłynniejsze z nich to Masai Mara, Tsavo East i Tsavo West oraz Amboseli. Turyści odpoczywający na wybrzeżu mogą się tam wybrać, korzystając ze zorganizowanych safari. Wyprawa taka dostarcza niezapomnianych wrażeń zarówno ze względu na piękno pejzaży, jak i bezpośrednią bliskość dzikiej natury. W jeepach lub minibusach z podnoszonym dachem przemierza się bezkresne przestrzenie sawanny bitymi drogami pokrytymi czerwonym pyłem. Z aparatem fotograficznym w dłoni odbywa się bezkrwawe polowanie na lwy, słonie, nosorożce, bawoły, lamparty, żyrafy, zebry, antylopy, gazele, pawiany, hieny i całe mnóstwo bajecznie kolorowych ptaków. Luksusowe hotele, w których podróżni zatrzymują się na posiłki i noclegi, przywodzą na myśl opowieści o bogatych właścicielach kolonialnych. Teraz i my możemy zasiąść nocą na tarasie w środku Afryki z kieliszkiem wina w dłoni i obserwować stada przemieszczających się dzikich zwierząt. Wczesnym rankiem natomiast, czekając na wschód słońca, można podziwiać delikatne światła budzącego się dnia na sawannie.

Fot. Renata Rychlik.

Fot. Renata Rychlik.


Piękni wojownicy

W Kenii nie znajdziemy zbyt wielu zabytków architektury, malarstwa czy rzeźby, ale kraj ten urzeka egzotyką pradawnej kultury, wciąż obecnej w życiu jego mieszkańców. W ich uśmiechu widać słońce. Suahili – język, którym się posługują – jest pełen ekspresji i radości. W plemiennych tańcach i śpiewie pobrzmiewają tajemnicze, odwieczne rytmy Czarnego Lądu.

Kenię zamieszkują 42 plemiona. Najbardziej znane wśród nich to Masajowie – lud półkoczowniczy, mieszkający w swoich wioskach w głębi kraju, zajmujący się wypasem bydła. Obecnie wielu z nich przyjeżdża w sezonie turystycznym na wybrzeże. Trudnią się sprzedażą tradycyjnych ozdób i pokazami tańca dla turystów w hotelach. Masajowie z wdziękiem łączą tradycję z nowoczesnością. Niektórzy świetnie odnajdują się w miejskim środowisku, jednak wciąż z dumą noszą tradycyjne stroje. Smukli, czarni mężczyźni z upodobaniem owijają się w kolorowe kangi. Głowy, szyje, torsy i ramiona przyozdabiają mnóstwem biżuterii z koralików. Z gracją poruszają się w swoich sandałach z opon samochodowych. Zawsze noszą przy sobie drewniane pałki do zaganiania bydła, chociaż ich stada zostały daleko. Zgodnie z tradycją są wojownikami, lecz w bezpośrednim kontakcie okazują mnóstwo ciepła i delikatności.

Trudno jest nie zakochać się w takiej Afryce, jaką poznaje się w Kenii. Bogactwo doznań oszołamia, pozostawiając niedosyt. Tęsknotę może ukoić tylko perspektywa powrotu.

Magazyn Wesele
Tekst: Renata Rychlik

Zobacz powiązane strony:

Toronto dla Was
Toronto dla Was

Ślub to jedno z najważniejszych wydarzeń w życiu każdego człowieka. Panna i pan młody chcą z pewnością uczcić w sposób szczególny ten moment, dlatego też po ceremonii odbywa się huczna zabawa, a po niej następuje miesiąc miodowy.

więcej ›
Podróż poślubna marzeń
Podróż poślubna marzeń

Ślub to jeden z najważniejszych dni w życiu każdego człowieka. Emocje, które towarzyszą młodej parze w tym szczególnym dniu, potrafią sięgać zenitu. Ta wyjątkowa uroczystość powoduje u państwa młodych wielu stresu, który zapewne zrekompensuje młodym małżonkom podróż poślubna.

więcej ›
W baśniowych klimatach
W baśniowych klimatach

Foto:Magazyn WESELE_Fot. Biuro Radscy ds.Kultury i Turystyki Ambasady Turcji. Ze względu na swoje położenie Turcja jest doskonałym miejscem na spędzenie bardzo urozmaiconych wakacji.

więcej ›
Kreta na podróż poslubną
Kreta na podróż poslubną

Planując podróż poślubną powinniśmy wybrać przede wszystkim piękne miejsce w którym będziemy mogli być nie tylko we dwoje, ale także mieć wiele możliwości spędzenia wolnego czasu.

więcej ›
Podróż poślubna Tajlandia
Podróż poślubna Tajlandia

Kiedy miną trudy przygotowań i stresów weselnych, czas na zasłużony odpoczynek. A jakie miejsce nadaje się do tego lepiej niż kraj, którego nazwa („thai”) oznacza „wolny”, a przez rdzennych mieszkańców określany jest jako Kraina Tysiąca Uśmiechów? Kraj optymistów Królestwo Ta

więcej ›
Zamknij

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies możesz określić w ustawieniach Twojej przeglądarki.

Trwa ładowanie obrazu...